CBOS podaje, że obecnie średnia wieku kobiet planujących pierwsze dziecko w nieodległej przyszłości wynosi 30 lat, drugie – 30 lat, a trzecie i kolejne dziecko – 33 lata. W stosunku do 2017 r. wartości te przesunęły się o mniej więcej 1–2 lata. Poza wiekiem plany prokreacyjne zależne są od liczby posiadanych już dzieci Dla starających się; Oczekując na dziecko; a bardziej wyczerpującą odpowiedz dałam na Twoj post o tym samym tytule. aneczka 24 gg 7543153 95,00 zł na dziecko w wieku do ukończenia 5. roku życia, 124,00 zł na dziecko w wieku powyżej 5. roku życia do ukończenia 18. roku życia, 135,00 zł na dziecko w wieku powyżej 18. roku życia do ukończenia 24. roku życia. Ponadto opiekunowie mogą się starać o dodatkowe świadczenia w związku z kształceniem dzieci: Re: okulista. ja byłam w lipcu, czyli moje dziecko miało cztery miesiące. był bardzo spokojny i zaciekawiony sytuacją. pielęgniarka go zabawiała, a lekarka badała. wczesniej zakropino oczka. maja specjalne przyrządy do badania takiego malucha. i nic go nie boli- to najważniejsze:) Dom123inik. ★★★ Newbie. Cześć, mam taki problem, zrobiłem cichy ślub moich simów, a teraz chce się postarać o dzieci. Kiedy wejdę na łóżko i kliknę postaraj się o dzieci, simy zaczynają rozmawiać i po tym polecenie się kończy. Proszę pomóżcie czy to mój problem czy może jakiś błąd gry? Jak długo staraliście się o dziecko? Od razu się udało:) 52,0%: do pół roku: 20,0%: do roku: Ile wydała(e)ś na przyjęcie komunijne swojego dziecka? Dziecko nie do końca rozumie sytuację choć już wie co to rozwód. W jego otoczeniu pojawiają się już sytuacje rozwodów np. rodziców kolegi/koleżanki. Dziecko skłonne jest do obwiniania jednego rodzica za rozpad rodziny. Najczęściej dziecko kieruje złość na rodzica, który się wyprowadza, przypisując mu winę za zburzenie rodziny. Jak długo staraliście się o dziecko? Od razu się udało:) 52,0%: do pół roku: 20,0%: do roku: 12,0%: rok i dłużej: Ile oszczędności obecnie posiadasz? Maksymalna liczba dni L4 na dziecko w roku kalendarzowym zależy przede wszystkim od wieku dziecka. Pula, którą można dzielić dowolnie między rodziców lub opiekunów, przysługuje na wszystkie dzieci pracownika. Zarówno ojciec jedynaka, jak i tata trojaczków mają do dyspozycji tę samą liczbę dni zwolnienia na chore dziecko. W zależności od wieku, kilkuletnie dzieci powinny przesypiać od ponad 11 do prawie 10 godzin, gdy stają się nastolatkami. Pora, o której dziecko powinno chodzić spać zależy więc od cd1vYUz. Z Izą, autorką najbardziej poruszającego bloga o niepłodności, o jej drodze do macierzyństwa, rozmawiała Jolanta Drzewakowska. Izo, poznałyśmy się osobiście kilka lat temu. Miałam wrażenie, że jesteś zmęczona, zrozpaczona i nierozumiana. Zmieniałaś pracę. Jak się wtedy czułaś, pamiętasz? Byłam wtedy w samym środku czarnej dziury. Bez skutku robiłam monitoring za monitoringiem, transfer za transferem, całe życie podporządkowałam leczeniu. Co miesiąc wielka nadzieja zmieniała się w wielką rozpacz. W pracy nikomu nie mówiłam o swoich problemach, ale co chwilę brałam zwolnienie, patrzyli na mnie podejrzanie. Nic się wtedy nie układało dobrze. Byłam chomikiem biegnącym w kole i nie widziałam wyjścia z tego koła. Dziś jestem daleko od tamtego miejsca. Prowadzisz swój blog anonimowo – dlaczego? Czy w staraniach o dziecko jest coś tak intymnego? Czy dlatego, że można być całkowicie szczerym? Czy chodziło o jeszcze coś innego? Odwracam drugie pytanie – a co nie jest intymne w staraniach o dziecko? Przecież to się jednak dzieje między rozłożonymi nogami… Nie jestem pruderyjna, ale in vitro zastąpiło nam kolację przy świecach i łóżko. Nasze starania o dziecko działy się na oczach i z pomocą personelu kliniki. To wystarczająco odebrało nam intymność. Blog zaczęłam prowadzić jako pamiętnik w najtrudniejszym okresie niepłodności, na samym początku, gdy cała się temu sprzeciwiałam. Byłam rozżalona, nie chciałam o blogu powiedzieć nawet mężowi, żeby się nie martwił, w jak złym stanie jestem. Musiał być anonimowy i takim pozostał. Pytasz, czy można być całkowicie szczerym. A jak piszesz swój pamiętnik, to jesteś w nim nieszczera? Zawsze bez cenzury rozgrzebywałam dobre i złe uczucia, anonimowość mi w tym pomagała, bo tych złych uczuć pod nazwiskiem zwyczajnie się wstydziłam. To było proste, póki nikt bloga nie czytał. Z czasem musiałam wziąć odpowiedzialność za swoje słowa, aby nikogo nie zranić, ale szczerości nie ubyło. Może delikatniej się wyrażałam. Czy ktoś kiedyś rozpoznał, że Iza z bloga to Ty? Pewnie niejedna osoba, bo w pewnym momencie przestałam tak chorobliwie chronić anonimowość i na blogu zostawały drobne ślady, które pozwalały mnie namierzyć. Ale czytelniczki bloga to wyjątkowa społeczność, bardzo lojalna i empatyczna, nikt nigdy nie wykorzystał tego przeciwko mnie. Raz zdarzyła się dziewczyna, która mnie zidentyfikowała i zaczęła w komentarzach podawać moje dane. Zmieniała co chwilę adres e-mail, nie byłam w stanie założyć filtra, aby system sam usuwał jej wypowiedzi. Wiesz, jak to się skończyło? Dziewczyny ją „zjadły”. Czekała na oklaski za swoje śledztwo, a dostała za swoje wypowiedzi po głowie od innych komentujących. W końcu odpuściła. Ile lat staraliście się o dziecko? Od momentu, kiedy padło naiwne hasło „zróbmy sobie dziecko”, do jego pojawienia się w domu minęło osiem lat. Co było w tych staraniach najtrudniejsze? Najtrudniejsze było nie samo in vitro, a początek leczenia. Wymówienie słowa „niepłodność” na głos. Decyzja o wizycie w klinice. Pierwsza inseminacja i pierwsza porażka. Byłam wtedy bardzo niepogodzona z moją historią. Nie lubiłam przez to siebie, nie akceptowałam tego, co się dzieje, kim jestem. Na widok matki z dzieckiem potrafiłam rozpłakać się w autobusie pełnym ludzi. Myślę, że do leczenia trzeba się przygotować nie tylko fizycznie, ale także psychicznie, a na to prawie nikt nie ma pieniędzy i czasu. W tej kolejności właśnie: pieniędzy i czasu. Bardzo trudne były też straty. Comiesięczna strata nadziei, utrata jednej ciąży, potem drugiej. Ale te utraty nie czekają na każdą niepłodną parę. A początek leczenia czeka na każdą z nich. Rozmowa z Tobą ukaże się w walentynkowym numerze magazynu. Muszę więc zapytać o Ciebie i Twojego męża. W jaki sposób przeszliście przez tak długi czas niepłodności, a w końcu bezpłodności? Właśnie wtedy, gdy działo się to „najtrudniejsze w staraniach”, na początku leczenia, mogło się zdarzyć to najstraszniejsze. Rozżalenie i koncentracja na własnym nieszczęściu – w takich chwilach na próbę wystawione jest małżeństwo. Mamy za sobą kryzys. Byliśmy o krok od rozstania, ale jedno nie wyobraża sobie życia bez drugiego i za wszelką cenę postanowiliśmy uratować to małżeństwo. Milion godzin rozmów oraz świadomość, że nic nie jest dane raz na zawsze sprawiły, że jesteśmy znacznie silniejsi jako para. Finalnie lata starań o dziecko bardzo nas do siebie zbliżyły. Co z jego strony było dla Ciebie najważniejsze, co najbardziej doceniałaś w jego zachowaniu? Przez cały okres starań byliśmy w tym razem po uszy. Mąż był bardzo aktywnym pacjentem kliniki, choć problem tkwił po mojej stronie i w zasadzie nie musiałby się angażować. Poza tym, przez lata starań, był i nadal pozostał moim najlepszym przyjacielem. Jak nikt inny rozumiał, co się dzieje, co czuję. Zawsze był tak blisko mnie, że potrafił czuć to samo. Gdy zdarzały nam się te niemieszczące się w sercach straty, nikt nie potrafił znaleźć lepszych słów niż mąż. Nie zastąpiłby go żaden psycholog. Poza tym nasze życie nie było usłane przecież samymi smutkami. To bardzo pogodny człowiek, który potrafi cieszyć się drobiazgami. Mam dzięki niemu dobre życie, nauczył mnie dostrzegać dobre rzeczy w nawet w trudnych chwilach. Z tego co pamiętam, nie wszystkim znajomym mówiłaś o swoich staraniach. Czy to później się zmieniło? O staraniach wiedziało trochę znajomych i rodzina, ale całe środowisko współpracowników, z którym de facto spędzasz najwięcej czasu, nie miało pojęcia o niczym. To się długo nie zmieniało z prostego względu – ludzie zwykle nie wiedzą, co powiedzieć, kiedy słyszą o in vitro, o poronieniach. Współczują, ale są skrępowani i nie są w stanie tego zrozumieć, jeśli sami przez to nie przeszli. Nie widziałam powodu, aby o tym rozmawiać, aby być postrzegana przez pryzmat niepłodności i aby zapadała krępująca cisza. Nie chciałam ani współczucia, ani braku zrozumienia. Jednocześnie było to trudne – przez lata starania o dziecko zdominowały moje życie i to był dla mnie najważniejszy temat, w pracy zaczęłam uchodzić za milczka, ponuraka. Kiedy zdałaś sobie sprawę: „biologicznego dziecka nie będę miała”? Nigdy. Niestety taka pełna świadomość nie pojawia się nagle, a może nawet nie pojawia się nigdy. Robisz to in vitro, transfer za transferem, bo w końcu musi się udać, innym się przecież udaje. Teraz wiem, że to jest jak hazard, grasz do ostatniej monety, a potem na kredyt, grasz póki nie wygrasz. Nie możesz przestać, cały czas dajesz sobie szansę. Gdybyśmy pewnego dnia doznali olśnienia, że nigdy nie będziemy biologicznego dziecka, wszystko byłoby łatwiejsze, a proces adopcyjny na pewno zaczęlibyśmy dużo wcześniej. Tak się nie stało. Po dziewięciu transferach wcale nie przestaliśmy wierzyć, że kolejnym razem nie zajdę w ciążę. Zaczęliśmy jednak myśleć, że to nie jest nasza droga, tak się nie da żyć, trzeba wysiąść z tego koła dla chomików. Czy wtedy zaczęliście myśleć o adopcji? Które z Was zaczęło ten temat? O adopcji myśleliśmy już kilka lat wcześniej. Od zawsze była to dla nas alternatywa tak samo akceptowalna jak in vitro, nikt nie musiał nikogo przekonywać. Pamiętam Twój tekst, w którym zastanawiałaś się, czy konieczne jest zakończenie leczenia, aby rozpocząć proces adopcyjny. Wydawało Ci się wtedy, że adopcja nie musi wykluczać leczenia. Jak na to patrzysz z obecnej perspektywy? Wtedy myślałam o sobie i o własnym interesie. Czułam, jak ucieka mi czas i chciałam zwiększyć swoje szanse. Swoje, nie dziecka. Proces adopcyjny całkowicie zmienił moje myślenie. Podczas wielu godzin rozmów z psychologami z ośrodka adopcyjnego zrozumiałam, że chodzi o dobro tego małego człowieka, a nie o własne szanse. Dziś nie napisałabym takiego tekstu. Rozumiem jednak pary, które startują do ośrodków adopcyjnych, nie mając uregulowanych spraw z leczeniem. Na szczęście zwykle ich nieprzepracowana żałoba wychodzi podczas rozmów i są odpowiednio prowadzeni przez adopcyjnych psychologów. Czym zaskoczył Was proces adopcyjny? Przygotowania, formalności, czas trwania? Czy jeszcze coś innego? Formalności oczywiście trochę było. W tym ciekawe, np. pierwszy raz w życiu siedziałam na kozetce u psychiatry, aby zdobyć zaświadczenie o braku przeciwwskazań do adopcji. Dla mnie problemem było także zdobycie opinii do adopcji od pracodawcy, bo nie znał on moich planów i nie zamierzałam się nimi dzielić. W ośrodku adopcyjnym jednak pracują normalni ludzie i udało się to jakoś obejść. Poza tym papiery załatwiasz w biegu przez kilka tygodni i nie budzi to większych emocji. Po krótkim czasie już nie pamiętasz o takich drobiazgach. Dla mnie największym i najmilszym zaskoczeniem było to, ile przyjemności sprawia mi ten proces. Myślałam, że do ośrodka trzeba (!) chodzić, a tymczasem do ośrodka chciałam (!) chodzić. W naszym ośrodku panuje wspaniała atmosfera. Między nami a prowadzącymi było dużo zaufania i życzliwości. Lubiłam te spotkania. Jak emocjonalnie przechodzi się przez proces: już się nie leczę – adoptuję? Duża ulga. Okazało się – sama byłam zaskoczona – że całkowicie odnajduję się w procesie adopcyjnym, mocno wczuwam w ten temat. W trakcie przygotowań do adopcji przeżyłam wiele pięknych emocji, wiele razy popłakałam się ze wzruszenia. O ile idąc do ośrodka nie do końca wierzyłam w siebie jako matkę adopcyjną, o tyle proces adopcyjny obudził we mnie adopcyjną lwicę. I nagle styczeń 2018 roku, bardzo krótki wpis: „3-1miesięczny. Zdrowy. Piękny. Mamy synka. To już”. Jaki on jest? Ten syn. Długo czekaliście na ten telefon? Od momentu pierwszego spotkania w ośrodku adopcyjnym – 3,5 roku. Od ukończenia szkolenia i zdobycia kwalifikacji – rok. Minęło jak z bicza strzelił. Nasz syn jest – proszę inne mamy o wybaczenie – najwspanialszym chłopcem na świecie. Wyzwolił w nas uczucia, których nie znaliśmy. Jest bystrym i bardzo czułym maluszkiem. Zastanawiam się, co Ci powiedzieć, żeby nie spłycić tej laurki. To nie my go uczymy miłości, a on nas. Jak rodzina i znajomi przyjęli decyzję o adopcji (reakcje na blogu widziałam, więc nie pytam:)? Kiedy im powiedzieliście? Rodzina i bliscy znajomi należą do grona osób, które na bieżąco wiedziały o wszystkim, znali naszą decyzję chwilę po tym, jak podjęliśmy ją między sobą. Dostaliśmy duże wsparcie, pełną akceptację. Zwłaszcza wsparcie rodziców jest ważne w procesie adopcyjnym, bo ich akceptacja to aprobata dziecka przez dziadków. My mamy to szczęście, że wnuk został powitany z olbrzymim entuzjazmem. Był długo oczekiwany. Wszyscy nasi bliscy podeszli do synka bez najmniejszych uprzedzeń. Jak Ci jest z macierzyństwem? Czy spodziewałaś się właśnie tego, co się dzieje? Co jest najpiękniejsze? Szczerze mówiąc, dawniej wyobrażałam sobie, że jak już będę miała ten rok macierzyńskiego, to nauczę się porządnie angielskiego i przeczytam stertę zaległych książek. Na początku byłam znacznie bardziej nieporadna niż moje 3-miesięczne dziecko. Potrzebowałam trochę czasu, żeby poczuć się pewniej jako matka i co chwilę nie sprawdzać w Internecie rozmaitych głupot, np. „dlaczego dziecko ściąga kapcie?”. W końcu zaufałam swojej intuicji, i synkowi też, od tego momentu zaczęłam tak naprawdę cieszyć się tym macierzyństwem, a nie stresować wszystkim naokoło. Co jest najpiękniejsze? Ile masz dla mnie miejsca w gazecie? Zmieszczą się te wielkie mokre pocałunki synka w mój wielki nos? Zmieszczą się jego paluszki zaciśnięte na moim palcu podczas zasypiania? Zmieści się maluch wtulający się z całych sił w ramiona? Jego bezgraniczne zaufanie, gdy zsuwa się z parapetu, bo wie, że go złapię? Jego całkowicie niewinna i bezinteresowna miłość? A za co teraz cenisz swojego męża, już ojca? Mojego męża poznałam z nowej strony. Ma genialny kontakt z synem, mimo że wraca późno z pracy i mają dla siebie mało czasu. Jeszcze nie zdąży zdjąć kurtki, a już bawi się z dzieckiem. Obaj lgną do siebie bardzo. Mąż kompletnie oszalał na punkcie syna. To jest fascynujące, jak dorosły facet łatwo wchodzi w świat małego chłopca, jak sam zamienia się w małego chłopca. Cenię go bardzo za to, jaką bliskość potrafił stworzyć z dzieckiem. Zobacz też: Jak przebiegły pierwsze święta z dzieckiem? Przyszedł przed Wielkanocą, ale czy odczułaś Boże Narodzenie z dzieckiem jako bardziej magiczne? Jeśli tak, to na czym ta magia polega? Synek trafił do nas przed Wielkanocą. Mieszkamy daleko od rodziny i to właśnie na Wielkanoc pierwszy raz spotkaliśmy się wszyscy razem. Przeżyliśmy to wszyscy z dużym wzruszeniem. Wbrew moim obawom, w tłumnej rodzinie szybko odnalazło się też dziecko. Do rodziny staramy się wyjeżdżać jak najczęściej, mały świetnie zna dziadków i przyjazd na Boże Narodzenie nie był już tak niezwykły jak ten na Wielkanoc. Co do Bożego Narodzenia powinnam teraz powiedzieć, że to były najbardziej magiczne święta w moim życiu, ale kusi mnie, żeby powiedzieć prawdę. Synek był chory, do tego ząbkował i całe magiczne święta przepłakał nam na rękach… Jak patrzysz na to z perspektywy kilku lat, to co Ci dało pisanie bloga? Blog to jedna z najlepszych rzeczy, jaką dała mi niepłodność. Na początku miał być dla mnie wyłącznie autoterapią, ale nagle stał się miejscem spotkań świetnych ludzi, których może dużo dzieli, ale łączy wspólnota doświadczeń. Dzięki blogowi zrozumiałam, że nie jestem sama na świecie ze swoim cierpieniem i problemami. Potem dołączały kolejne kobiety, które dotąd także nie miały gdzie podzielić się swoją historią. Kiedy tego najbardziej potrzebowałam, dostałam olbrzymie wsparcie od kobiet podobnych do mnie. Możliwe, że blog uchronił mnie przed depresją, a na pewno pomógł mi podnieść się z kolan, otrzepać z kurzu, wypiąć pierś do przodu i iść dalej. Co więcej, ta rzesza kobiet w ten sam sposób wspierała się nawzajem. Setki osób pocieszało tutaj setki innych osób, kibicowało, troszczyło się, trzymało kciuki za starania. Już dawno przestałam cierpieć z powodu niepłodności, ale blog, mój nałóg, był jak regularne spotkania z gronem bliskich znajomych. Wiesz, co zrobiły dziewczyny z bloga? Jeszcze zanim zadzwonił ten telefon z ośrodka adopcyjnego, skrzyknęły się w sekrecie przede mną, zorganizowały wyprawkę i prezenty dla dziecka, jakich sama nigdy bym nie wymyśliła. Dostałam od nich rzeczy dla dziecka, jeszcze zanim ono się pojawiło. Popłakałam się wtedy, stałam nad kartonem z książeczkami, zabawkami, ubrankami i płakałam ze wzruszenia. Podobnie zachowały się, kiedy pojawił się w domu syn. Dziewczyny z bloga są bardzo obecne w moim życiu każdego dnia, chociaż większości z nich nigdy nie spotkałam. Nigdy wystarczająco nie zdołałam im za to podziękować. A co Ci daje teraz? Na macierzyństwie blog ucierpiał chyba najbardziej, bo najzwyczajniej w świecie brakuje mi czasu, żeby z podobnym impetem pisać i uczestniczyć w życiu dziewczyn. Żałuję tego bardzo. Piszę mniej, raczej czytam rozmowy czytelniczek tuż przed zaśnięciem. Ale spotkałam tam wspaniałe kobiety i znalazłam kilka bezcennych przyjaźni. Widujemy się, dzwonimy do siebie, planujemy razem wakacyjny urlop. Wirtualny blog niepostrzeżenie stał się realną częścią mojego życia. Blog Izy znajdziesz TUTAJ Dostęp dla wszystkich Wolny dostęp Ten materiał dostępny jest dla wszystkich czytelników Chcemy Być Rodzicami. Ale możesz otrzymać więcej posiadając Kontro Premium! zapytał(a) o 13:23 Ile czasu staraliscie sie lub staracie sie o dziecko? Dla osób majacych lub planujacych dziecko. To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 21:04: To co powiem dla większości wyda się pewnie głupie ale postaram się odpowiedzieć na pytanie szczerze. Jakieś pól roku temu może więcej miałam straszny napad instynktu macierzyńskiego. Chęć posiadania dziecka przyćmiła mi zdrowy rozum. Molestowałam swojego faceta o to by chciał mieć maleństwo ze mną. Wszystko starannie obmyślałam jak sobie poradzimy i w ogóle. W końcu Kamil uległ i się zgodził. Staraliśmy się całe pół roku , ja płakałam po nocach bo się nie udawało chodziłam ciągle smutna , załamana aż w końcu daliśmy sobie spokój. Przemyślałam wszystko cały instynkt macierzyński mi przeszedł , zaczęłam trzeźwo myśleć że pierw szkoła , studia... I wtedy okazało się że jestem w ciąży. Z perspektywy czasu wiem że to co robiłam było strasznie głupie i nieodpowiedzialne bo jaka zdrowa umysłowo dziewczyna robi wszystko by mieć dziecko w wieku 18 lat? :) Najlepsze w tym wszystkim jest to że gdy dowiedziałam się że jestem w ciąży, W tej nieplanowanej zupełnie to się załamałam , a przecież do niedawna tak strasznie tego chciałam... W brew pozorom w ciąże wcale nie jest tak ławo zajść. Znam pary które starały się 2 lata i dopiero po 2 latach się im to udało. Odpowiedzi Alea odpowiedział(a) o 15:25 Nie mam dziecka ani nie bratowa za pierwszą próbą zaszła w ciążę a moja siostra starała się 4 lata. nia mam ani planuje dzieci ale moja ciocia zaszła za pierwszym razem. Z kolei chrzestna starała się jakieś dwa lata i 2 miesiące temu udało jej się zajść w ciąże ale na początku drugiego miesiąca poroniła, straszna szkoda blocked odpowiedział(a) o 16:08 Nie mam dziecka, ale moja mama w pierwszą ciąże to się wg nie starała tylko taka wpadka była, w drugą ciąże starała się 2 lata a w trzecią to prawie 7 miesięcy EKSPERTGranna. odpowiedział(a) o 20:53 Ja się nie starałam...Stało się i mam prawda?:) EKSPERTAventia odpowiedział(a) o 23:09 Mój przypadek to wpadka,ale zbiegiem okoliczności rozmawialiśmy o dziecku i tak jakby kuzynka męża(ma 32 lata) starała się ze swoim mężem o dziecko przez 9 lat,2 razy poroniła i teraz dopiero chodzi już z dużym brzuszkiem(w sierpniu rodzi).Oboje poddali się leczeniu. blocked odpowiedział(a) o 08:04 my podjelismy juz dawno taka decyzje, ze chcemy miec juz dziecko. Staralismy sie ponad rok i nie przynosilo to zbytnich efektow. Szczerze mowiac myslalam, ze to nie bedzie takie proste, gdyz ja przyjmuje hormony i miewam nieregularne okresy... ale w koncu zaczelam zle sie czuc, potem gdy doszly nudnosci i wymioty zrobilam test i okazalo sie ze jednak po dlugich staraniach zaszlam w ciaze ! teraz czekaja mnie tylko badania, bo to samiutki poczatek ciazy. blocked odpowiedział(a) o 11:43 Razem z moim mężem nie staraliśmy się o jednak nie mogę nazwać wpadką,więc powiedzmy że była to niespodziewana niespodzianka. blocked odpowiedział(a) o 12:48 Ja się z chłopakiem nie staraliśmy to była typowa wpadka... blocked odpowiedział(a) o 12:57 Ja jestem w 11 tyg ;) Mam 16 lat :DNajpier to była totalnaa załamka, bo chłopak z którym mam dziecko, mnie wy przezywał od dz*wek :(Ale teraz jestem z moim przyjacielem, w którym się kocham od lat :DJestem b. szczęśliwa :) blocked odpowiedział(a) o 20:27 Wraz z moim partnerem nie staraliśmy się o o tym nie dnia test wykazał II kreseczki a ginekolog potwierdził się bez zabezpieczenia więc wiedzieliśmy że zawsze istnieje ryzyko ciąży. kagie odpowiedział(a) o 20:10 Nie wiem czy słyszałyście dziewczyny o doskonałym zelu Pre seed. Znam go po prostu z własnego doswiadczenia. To jest żel, który jest bardzo pomocny zwłaszcza jesli długo staramy sie o dziecko i nei bardzo widac tego efekty. Kupicie go w aptece, a jego główne zadanie to poprawienie właściwości nasienia męskiego, zwiekszenie przeżywalność plemników. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Aż 64 proc. Polek przyznaje, że planowało pierwszą ciążę. Niestety, przybywa kobiet, które mimo starań nie mogą doczekać się potomka. Marysia i Tomek (imiona zmieniłam) mają po 27 lat, od trzech lat są małżeństwem. Mniej więcej rok po ślubie zaczęli starać się o dziecko. „Wcześniej wydawało mi się, że zajść w ciążę to żadna filozofia, w końcu tyle słyszy się o wpadkach i nieplanowanych dzieciach. Niestety, okazało się, że to nie takie proste” – opowiada Marysia. Gdy po ponad roku prób wciąż nie była w ciąży, zaczęła się niepokoić. „Zgłosiłam się do lekarza, który zlecił badania. Wszystko wyszło w porządku, u mojego męża też. Lekarz powiedział, żebyśmy wyjechali gdzieś na parę dni, przestali się stresować i zdjęli z siebie presję” – wspomina Marysia. Efekt? Nasza rozmówczyni jest w trzecim miesiącu ciąży. „Maluch rozwija się prawidłowo i jesteśmy bardzo szczęśliwi, ale nie zmienia to faktu, że o dziecko staraliśmy się jakieś dwa lata. Zresztą, w tym czasie wiele czytałam na ten temat i przekonałam się, że nie tylko ja miałam taki problem. Podobno współczesne kobiety mają coraz większe trudności z zajściem w ciążę”. Długie miesiące starań Marysia ma rację. Przybywa Polek, które nie mogą zajść w ciążę albo o dziecko starają się bardzo długo. Z badań wynika, że co szóste polskie małżeństwo nie może się doczekać potomka – wyliczono, że zanim kobieta zajdzie w ciążę, mija przeciętnie pół roku. Średnia statystyka starania się o dziecko przez pary wygląda następująco: 30 proc. kobiet zachodzi w ciążę w pierwszym cyklu (starania trwają miesiąc); 59 proc. zachodzi w ciążę w trzecim cyklu (3 miesiące); 80 proc. zachodzi w ciążę w szóstym cyklu (6 miesięcy); 85 proc. zachodzi w ciążę w dwunastym cyklu (rok). Dlaczego tak wiele par musi czekać miesiące lub lata na poczęcie? Powody mogą być różne, zespół policystycznych jajników, zaburzona równowaga hormonalna, endometrioza, mięśniaki macicy, palenie papierosów, nadużywanie alkoholu, przyjmowanie niektórych leków, nadwaga. Naukowcy z Australii dowiedli, że duża nadwaga powoduje w jajnikach zmiany, które są szkodliwe dla komórek jajowych, co utrudnia kobiecie zajście w ciążę – nawet jeśli jest ona młoda i ma regularne cykle miesięczne. A biologii nie da się oszukać – w wieku 25 lat kobieta ma 100 tys. komórek jajowych, tymczasem w okolicach trzydziestki ich ilość spada o połowę, do 50 tys. Im później, tym coraz gorzej. Po 35. roku życia ilość uszkodzonych komórek stale rośnie. U czterdziestolatki jest już tylko ok. 10 tys. komórek jajowych. Po 45. roku życia urodzenie dziecka wciąż jest możliwe, choć prawdopodobieństwo poczęcia spada znacznie i staje się bardzo małe. Wszystko siedzi w głowie Gdy weźmie się pod uwagę wszystkie czynniki utrudniające zajście w ciążę, nie ma się co dziwić, że starania o dziecko trwają miesiąca, a czasem lata. Współczesna Polka planująca powiększenie rodziny jest zazwyczaj koło trzydziestki, ciężko pracuje, narażona jest na stres, nierzadko źle się odżywia i nie dba o zdrowie. To wszystko negatywnie wpływa na jej zdolności reprodukcyjne. Internautka Iwona wyznaje: „Półtora roku staraliśmy się o dziecko. Badania były w porządku. W końcu lekarz powiedział nam, żebyśmy pojechali na urlop i przestali myśleć tylko o tym, że mam zajść w ciążę. Stwierdził, że skoro jesteśmy zdrowi, to wszystko zależy od psychiki, że problem leży w naszych głowach. To był czerwiec, wyjechaliśmy więc nad morze i… udało się. Dziś mamy śliczną córcię i wiem, że to była świetna rada. Gdy się za bardzo chce, to nie wychodzi, tak jest chyba w każdej dziedzinie życia. Psychika odgrywa wielką rolę”. Jeśli zależy ci na zajściu w ciążę, postaraj się zmienić swój styl życia. Ruszaj się, zdrowo odżywiaj, odstaw używki, ogranicz stres. A jeśli chcesz mieć pewność, że nie jesteście w grupie 10-15 proc. par, które nie mogą mieć dzieci, zróbcie sobie podstawowe badania, a ty zapisz się również na cytologię, badania hormonalne i USG narządu rodnego oraz piersi. Ewa Podsiadły-Natorska To nie wszystko. Australijscy badacze odkryli, że zajście w ciążę mogą utrudniać nawet choroby zębów. Chodzi głównie o paradontozę – zapalenie dziąseł i innych tkanek przyzębia – które prowadzą do rozwoju stanu zapalnego w organizmie. Niekorzystna może być też niezdrowa dieta – częste spożywanie słodyczy, picie kawy, a nawet jedzenie żółtych serów. Wystrzegaj się stresu Większość naukowców jest zgodna, że jednym z głównych czynników utrudniających zajście w ciążę jest przewlekły stres. To jeden z podstawowych powodów, przez który Polki mają trudności z poczęciem dziecka. W ramach badań w próbkach śliny pobranych od ochotniczek zmierzono poziomy dwóch związków wydzielanych pod wpływem stresu – enzymu alfa-amylazy oraz hormonu kortyzolu. Alfa-amylaza to enzym trawiący węglowodany; badania wykazały, że jest ona dobrym wskaźnikiem stresu psychicznego, bo jej stężenie rośnie zależnie od poziomu adrenaliny – hormonu, który podobnie jak kortyzol reguluje reakcję organizmu na stres. Naukowcy odkryli, że kobiety, u których stwierdzono najwyższe stężenia alfa-amylazy, miały o 12 proc. mniejsze prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. „To odkrycie potwierdza pogląd, że pary starające się o dziecko powinny dążyć do maksymalnego relaksu” – powiedziała autorka badań dr Cecilia Pyper. Biologii nie oszukasz Inna sprawa, że gdy w grę wchodzą starania o dziecko, duże znaczenie ma wiek kobiety. Z ogólnoeuropejskich badań wynika, że 49 proc. Europejek, w tym Polki, jest zdania, że najlepszy wiek na urodzenie pierwszego dziecka to 25-29 lat. W naszym kraju kobiety na dziecko decydują się zresztą coraz później. „Diagnoza Społeczna 2013” dowiodła, że statystyczna Polka rodzi po raz pierwszy jako 29-latka. Przybywa również kobiet, które na zajście w ciążę decydują się dopiero po trzydziestce. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia Widok (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:08 Pytanie My zaczymany starania za 2 miesiące i chciałbym wiedzieć czy wielu z was udało się za pierwszym - drugim razem? 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:12 mi za pierwszym razem, w ciągu 2 dni płodnych sprawdzonych testem owulacyjnym od razu strzał w 10 ;) ale starania były poważne hihihihi 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:15 U nas też za pierwszym razem :) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:31 u nas również pierwsze niezabezpieczone kochanie się zaowocowało Tosią :) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:44 u nas tez w pierwszym cyklu powaznych staran (za niepowazne uwazam starania w 2 ostatnich dniach poprzedniego cyklu) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:45 Dzięki za odpowiedzi - mam nadzieję że nam się też uda za pierwszym razem :) Już się nie możemy doczekać :) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:47 Pierwszy i drugi raz za pierwszym podejściem:) A lekarze mówili, że miałam mam szanse:) Nie mierzyłam tempki ani nie robiłam testów owu, po prostu na oko sie kochaliśmy według kalendarzyka i po śluzie i szyjce wiedziałam kiedy. Co drugi dzień bzykanie z nadzieją na maleństwo:) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:48 miało być małe szanse:) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 19:52 bardzo długo, staramy się ponad 2 lata Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice. Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 20:07 W drugim cyklu :) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 20:23 za pierwszym razem ponad rok ,,, teraz 3 cykle 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 20:27 u nas 4 cykl po odstawieniu tabletek.....poza tym męża nie było tydzień, więc jak po jego powrocie się dopadliśmy to zaraz się udało :-))) 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 20:37 u nas zaowozował 2 cykl :) papilio1@ 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 20:48 dwa razy w drugim cyklu 0 0 (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 20:56 Rok i 8 m-cy 0 0 ~Cytrynka (13 lat temu) 8 lutego 2009 o 22:14 cholera, chyba dzisiaj to uczczę miauu... ;) hihihi 0 0 ~larisa (13 lat temu) 9 lutego 2009 o 10:52 w drugim cyklu :) 0 0 ~Agusia:) (13 lat temu) 9 lutego 2009 o 10:54 U nas w pierwszym cyklu zaraz po wyjęciu spirali:))) 0 1 (13 lat temu) 9 lutego 2009 o 10:57 5 cylki , 6 z testami owu. i zafasolkowana;) 0 0 ~młoda (13 lat temu) 9 lutego 2009 o 11:11 my się staramy od sierpnia, póki co cisza 0 0 do góry

ile staraliście się o dziecko